Problemem publicznej ochrony zdrowia nie jest wyłącznie niedofinansowanie, zły nadzór albo brak kolejnej kontroli. Problemem jest model, w którym społeczeństwo płaci, lekarz i placówka występują coraz częściej jako podmioty rynkowe, a pacjent zostaje w roli petenta, który może co najwyżej napisać skargę. Zanim jednak wskażemy winnych, warto zobaczyć rzecz mniej efektowną: ten system jest ślepy – nie sumuje tego, komu i za co płaci, więc sam nie odróżnia uczciwości od pozoru. Może warto więc go zdemokratyzować?